055. Dopadła mnie choroba

055. Dopadła mnie choroba




Mój organizm postanowił mi udowodnić ,że ostatnio za bardzo poczułam wiosnę. Tydzień temu trafiłam do lekarza z ostrym zapaleniem gardła. Jedzenie, picie czy zwykłe przełykanie śliny sprawiało mi ból. No cóż teraz jest już lepiej ale muszę nadrabiać zaległości ,które nagromadziły mi się na uczelni. Wczoraj też poszłam na pierwszy trening na siłownię po chorobie. Strasznie ciężko było mi się tam zatoczyć i wytoczyć w sumie też. Jednak jeżeli chce schudnąć do lata to muszę wziąć się za treningi. Niedługo wracam do Was z normalnymi postami. Pomysłów w głowie mam sporo, brakuje tylko czasu. Ale i to się znajdzie, trzymajcie się ciepło ;)
054. HAKURO H50S - INTERNETOWA DROGERIA COCOLITA

054. HAKURO H50S - INTERNETOWA DROGERIA COCOLITA



W sobotni wieczór, siedząc w domu robiłam naprawdę wszystko ,żeby tylko się nie uczyć do egzaminów - tym oto sposobem, przejrzałam ofertę chyba wszystkich drogerii internetowych jakie znałam. Początkowo nie miałam nawet w planach kupowania sobie czegokolwiek ,jednak natrafiłam na promocję jednego z pędzili HAKURO.  Do kupienia go zbierałam się już bardzo długo ale nigdy ''nie było mi  jakoś po drodze'' ,żeby go zamówić. Tym razem również nie obyło się bez ciągłego dodawania i usuwania go z koszyka.


Muszę się przyznać ,że nigdy nie miałam do czynienia z nakładaniem podkładu pędzlem. Zawsze robiłam to za pomocą gąbeczki albo po prostu ręki. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jaka pełna entuzjazmu szłam do paczkomatu odebrać paczkę. Moje pierwsze wrażenie dotyczące tego pędzla było bardzo pozytywne. Po otworzeniu paczki wyjęłam z niej niewielki pędzelek ,który urzekł mnie swoją prostotą i elegancją. Wygląda na starannie wykonany dlatego mam nadzieję ,że posłuży mi jeszcze przez następne kilkanaście miesięcy. 
Druga rzecz na którą od razu zwróciłam uwagę to włosie pędzelka. Jest ono delikatne i bardzo miękkie - nie wiem czy miałam do czynienia z czymś miększym. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na jego kształt ,który według producenta idealnie sprawuje się do nakładania zarówno podkładów lejących się, tak jak i tych gęstszych. 


Jak mi się pracuje z tym pędzlem ? Cóż ,mogę powiedzieć że się dogadujemy. Jest trochę mniejszy niż jego starszy brat H50, dzięki czemu pozwala na dotarcie do trudno-dostępnych miejsc na mojej buzi. Dodatkowo nie zostawia smug i dzięki nałożeniu podkładu tym pędzlem, makijaż staje się bardziej naturalny. Nakładałam nim już podkład z Revlonu i Maybelline, i chyba nigdy mój makijaż nie wyglądał lepiej. Jednak trzeba zwrócić uwagę na to ,że ColorStay i Dream Velvet są gęstymi podkładami ( Dream Velvet - ma formę musu) i tak naprawdę sama na sobie nie przetestowałam jak pędzel będzie zachowywał się przy podkładach o rzadkiej konsystencji. 


Mam go od niedawna więc sami się pewnie domyślacie ,że nie myłam okazji myć go miliony razy. Jednak już po dwóch trzech myciach czuć to ,że pędzel stał się mniej miękki. Wizualnie ,nie widać żadnej różnicy ;)

053. Celebrowanie poranków

053. Celebrowanie poranków


Moje poranki zaczynają się dość późno i trwają odpowiednio krócej ponieważ jestem strasznym śpiochem i bardzo trudno jest mi się zwlec z łóżka. Opcja 'drzemka' w telefonie jest mi doskonale znana, nadużywam jej notorycznie każdego poranka. Kiedy już uda mi się wstać, zawsze sięgam po kubek z herbatą czy kawą. Już od września przyzwyczaiłam się do picia ciepłych napoi rano, a od dobrych dwóch miesięcy nie wyobrażam sobie żeby w mojej kuchni mogło kiedykolwiek zabraknąć zielonej herbaty. W czasie sesji i oczekiwania na wyniki egzaminów ma na mnie zbawienny wpływ - bardzo mnie uspokaja. Zielona herbata pobudza wydzielanie soków trawiennych i przyśpiesza metabolizm. Dodatkowo jest dużo 'lżejsza' od czarnej herbaty. Szybko skradła moje serce.
Zdaję sobie doskonale sprawę, że śniadanie to jeden z najważniejszych posiłków w ciągu dnia dlatego staram się go nie omijać. Rano nie mam nigdy ochoty na nic do jedzenia, moje śniadania nie są szczególnie wyszukane - zazwyczaj jem płatki, które zalewam jeszcze zimnym mlekiem. Jakoś nigdy nie chce mi się go podgrzewać rano. W tym czasie przeglądam social media. Po czasie spędzonym na jedzeniu, przychodzi moment kiedy trzeba coś ze sobą zrobić. Śmiesznie to zabrzmi ale makijaż pomaga mi w rozbudzeniu się i sprawia ,że staję się bardziej gotowa do działania. Potem to już kwestia kilku minut - kiedy się ubiorę i spakuję torbę do wyjścia na uczelnie.

Poranki uważam za najważniejszą porę dnia. To od nich zależy nasze samopoczucie i humor na resztę czasu. Warto wstać chwilę wcześniej ,żeby w spokoju wypić kawę lub herbatę. Warto poświęcić chwilę ,żeby zrobić rano coś dla siebie pomalować się siedząc wygodnie przy lustrze, czy zjeść w spokoju śniadanie, a nie przegryzać gdzieś w pośpiechu bułkę pomiędzy myciem zębów, a zakładaniem skarpetek. Celebrujmy małe rzeczy i zorganizujmy swój poranek tak, żeby zaczerpnąć z niego energię na resztę dnia.
052. Elektryczna szczoteczka do mycia twarzy - Biedronka

052. Elektryczna szczoteczka do mycia twarzy - Biedronka

Tak jak mogliście zobaczyć na instagramie, kilka dni temu zaopatrzyłam się w elektryczną szczoteczkę do twarzy z biedronki. Już dawno miałam ochotę kupić sobie jakieś urządzenie do pielęgnacji twarzy ale ceny firmowych szczoteczek no cóż, odstraszały. Zakup szczotki z BeautyLine wyniósł mnie 19,99 zł, aż żal było nie skorzystać. Poza tym chciałam sprawdzić ,czy pielęgnacja twarzy szczotką zmieni stan mojej cery na lepszy i czy rzeczywiście warto zainwestować w coś droższego.


Już z małego, żółtego kartonika w który zapakowana jest szczotka,  biją do nas hasła 'CZYSTA I PROMIENNA SKÓRA' i 'DOSKONAŁA JAKOŚĆ NA CO DZIEŃ'.
Sam producent już na opakowaniu zapewnia ,że urządzenie do pielęgnacji twarzy jest "doskonałe do oczyszczania i masażu twarzy oraz złuszczania naskórka". Czy aby na pewno?


Szczotka jest dostępna w dwóch wariantach kolorystycznych: biało-różowej i biało-zielonej. W opakowaniu znajdziemy, pudełko w którym znajduje się szczotka, dwie baterie i cztery nasadki. Pudełko wygląda dla mnie dość profesjonalnie. Choć wykonane jest z plastiku i jest zamykane na zatrzask. Na samym środku widnieje napis BeautyLine. To świetne rozwiązanie dla osób podróżujących lub tych które cenią sobie higienę - bo sterylne opakowanie zapewnia bezpieczeństwo dla wymiennych końcówek myjących ;) Samo urządzenie jest dość małe ,działa w dwóch trybach prędkości - niskim i wysokim. Chociaż szczerze powiedziawszy to ten ''low'' wcale nie jest taki niski i delikatny jak bym tego oczekiwała. Spodziewałabym się czegoś delikatniejszego ,a ruchy szczoteczki na tym trybie i tak są dość szybkie.


Tak jak już wspomniałam w opakowaniu znajdziemy cztery nasadki: dwie peelingujące, jedną do masażu i jedną do równomiernego nakładania makijażu.


Bardzo ucieszył mnie fakt ,że w zestawie były dwie końcówki przeznaczone do wykonywania peelingu. Nie ukrywam ,że z nich będę korzystać najczęściej. Włosie w nich jest dość miękkie, jednak zauważyłam ,że po dwóch zastosowaniach z żelem do mycia twarzy staje się coraz bardziej sztywne i tępe w dotyku.


Jako druga pod lupę idzie końcówka do masażu, używanie jej do pielęgnacji twarzy jest bardzo przyjemne. Taki masaż dodatkowo poprawia krążenie krwi. Bardzo się z nią polubiłam ,chociaż jej wykonanie zostawia wiele do życzenia i do najtrwalszych nie należy. To co będziecie mogli zobaczyć na poniższych zdjęciach to efekt wyjmowania szczotki ,która znajdowała się obok niej w opakowaniu. Bardzo się zdziwiłam gdy wszystkie kuleczki nagle sobie wyleciały -jednak w 3 sekundy udało się wszystko naprawić.



Ostatnia końcówka jest do równomiernego nakładania podkładu. Jest to po prostu zwykła gąbeczka dość nieprzyjemna i sztuczna w dotyku. Gąbka z której jest wykonana odbiega znacznie od tych z jajeczek do makijażu. Wątpię, że będę jej używać, choć może skuszę się i zrobię to do jakiegoś testu na bloga ;)


051. Bielenda - olejek do mycia twarzy cera wrażliwa

051. Bielenda - olejek do mycia twarzy cera wrażliwa



Słyszałam ogrom pozytywnych opinii na temat olejków do mycia twarzy z firmy Bielenda. Jednak postanowiłam ,że kupie go dopiero kiedy będzie na promocji. Kiedy tylko wchodziłam do Rossmanna przechodziłam obok półki z tymi olejkami ,aż natrafiłam na przecenę. Za Olejek Różany do mycia cery wrażliwej zapłaciłam 14,99 (cena regularna 19,90). Już pierwszego dnia zaczęłam testowanie. 




Co o produkcie pisze producent ?

Preparat w formie lekkiego hydrofilnego olejku przeznaczonego do oczyszczania i mycia delikatnej i wrażliwej skóry twarzy. Zawiera niezwykle efektywne połączenie łagodnych substancji myjących, szlachetnego olejku z owoców róży, nawilżającego kwasu hialuronowego oraz antyoksydacyjnego kompleksu witamin C+ E o działaniu przeciwstarzeniowym i chroniącym przed negatywnym skutkiem zanieczyszczeń środowiskowych. Wyjątkowa lekka olejowa formuła zamieniająca się pod wpływem wody w delikatną piankę, skutecznie rozpuszcza wszelkie zanieczyszczenia podatne na działanie tłuszczu i wody: zmywa makijaż, upłynnia sebum, oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i odświeża ją. Olejek daje efekt satynowej miękkości, wygładzenia, nie obciąża skóry, nie ściąga naskórka, nie wysusza go i nie narusza jego naturalnej bariery ochronnej, dba o skórę i pielęgnuje ją. Produkt nie zawiera SLS i SLES. Testowany dermatologicznie. Ewentualny osad jest wynikiem użycia naturalnych składników.





Nie odważyłam się jeszcze zmywać nim makijażu. Boję się trochę ,że sam olejek nie podołałby temu zadaniu. Zawsze stosuje go do mycia mojej twarzy po wcześniejszym demakijażu płynem micelarnym z Garniera. Olejek sprawuje się dobrze, delikatnie oczyszcza i pozostawia moją skórę nawilżoną. Podczas pierwszych myć wydawało mi się ,że pozostawia po sobie tłusty filtr na mojej twarzy ale to wrażenie szybko minęło. Ma lejącą konsystencję, jest ona znacznie rzadsza niż olejków które stosowałam do tej pory. Z łatwością daje się rozprowadzić na skórze. Już niewielka ilość produktu daje mi możliwość umycia całej twarzy - wystarcza mi jedna pompka. W połączeniu z wodą tworzy się coś w rodzaju białej emulsji - nie nazwałabym tego pianą. Produkt nie podrażnił mi ani twarzy ,ani oczu. Nie zapchał mnie ani nie wysypał ,a cera wygląda po nim promiennie. Spotkałam się z opiniami ,że olejek ten pachnie delikatnie/pięknie pachnie/bardzo podoba mi się jego zapach - mój olejek niestety nie pachnie albo zapach jest tak delikatny że dla mnie niestety niewyczuwalny.



Skład olejku

Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Caprylic/ Capric Triglyceride, Glycine Soja ( Soybean) Oil, Peg-20 Glyceryl Triisostearate, Ethylhexyl Stearate, Rosa Canina (Fruit) Oil, Glycerin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Hyaluronic Acid, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Beta- Sitosterlor, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Propylene Glycol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Limonene.




Copyright © 2014 ZdobywacSzczyty , Blogger